18
08
2010
Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Zajawki sportowe
15
08
2010
Komentarze : Brak komentarzy »
Kategorie : Zajawki sportowe
8
08
2010


1602 m.n.p.m.- to oficjalnie mój rekord życiowy w osiągniętej na rowerze wysokości. Przy okazji Uphill Race Śnieżka. Na starcie 350 osób. Każdy zapłacił stawkę 7,14 zł/1 km za możliwość wjazdu w teren, który w pozostałe dni roku jest niedostępny dla rowerzystów. Biorąc pod uwagę zjazd to stawka wydaje się już być mniej wygórowana. Ale kto zabroni biednemu bogato żyć. Raz w roku- a w moim przypadku pierwszy raz w życiu. Do Świątyni Wang ładny asfalt na europejskim poziomie- potem aż do Śnieżki zaczyna się “teren”- może nazwa na wyrost- po prostu bruk o różnej gęstości. Ale dodając do tego nachylenie powyżej 10% zaczyna to wyglądać ciekawiej.
Za Strzechą Akademicką zanotowałem najwyższe nachylenie- przez chwilę osiągało 24% i to był chyba najtrudniejszy odcinek trasy- w ogóle mając możliwość obserwowania zawodników to widok ten przypominał sobotni wieczór na polskich drogach- zataczający się na rowerach Polacy- arystokraci szos
Każdy szukał jak najbardziej gładkiej nawierzchni aby koło nie traciło kontaktu z nawierzchnią- sporo osób ten odcinek przez szacunek do Ducha Gór- Karkonosza- pokonało jednak “z buta”. Ja zdołałem podjechać- celowo nie piszę, że udało mi się, bo czułem jednak siły w nogach pozwalających na wjazd- w tempie zaiście maruderskim ale z honorem.
Super widoczki pojawiły się w momencie dojazdu do Schroniska pod Śnieżką ( a właściwie schroniska “Dom Śląski”)- wtedy widać majestat tej góry- potężny masyw skał- i dwie niteczki ścieżek prowadzących na szczyt. Na jednej z nich jak koraliki, kolorowe punkciki zawodników- sporo ich w zasięgu wzroku.
Ta część trasy nie jest wybitnie trudna- permanentnie pod górę z takim samym nachyleniem- dopiero sama końcówka przed szczytem wyraźnie bardziej stroma- już wydawało mi się że uda mi się wjechać na Śnieżkę na kołach dwóch wyprzedzanych- wyraźnie słabszych
- przeze mnie zawodników szczepiło się i straciło równowagę- próbując ją złapać “strącają” mnie z roweru i ostatnie 10 metrów daję z buta- stromizna nie pozwala wsiąść na rower i ruszyć. Na mecie, na tablicy widać wynik i czas- zaraz wieszają na szyi pamiątkowy, szklany medal za ukończenie podjazdu. Po krótkim odpoczynku z kolegą udajmy się do kawiarni, gdzie małym poczęstuneczkiem
świętujemy zdobycie Śnieżki.
Zwycięzcą został Marek Galiński z czasem 0:50:53 popełniając tym samym nowy rekord trasy. Ja łapię się na pozycję 199 
Zjazd ze Śnieżki w sposób kontrolowany- za pilotem oraz samochodem zamykającym grupę- kilka osób łapie snejki, kilku osobom gotuje się olej w hamulcach, następnym kilku osobom drętwieją dłonie aż do skurczy od ściskania klamek hamulców- ale bez żadnych upadków, wypadków. Czas zjazdu w moim przypadku 53 minuty więc o 3 minuty wolniej niż Galiński wjeżdżał
Czyli po marudersku…
Komentarze : 1 komentarz »
Kategorie : Zajawki sportowe
1
08
2010
Komentarze : 1 komentarz »
Kategorie : Zajawki sportowe
31
07
2010
Komentarze : 1 komentarz »
Kategorie : Zajawki sportowe